Kredyt czy zakupy na raty?

Czasem jest tak, że mamy problem z wyłożeniem gotówki w danej chwili na nowy zakup. Pozostaje wtedy albo odstąpić od nabycia tego, co potrzebujemy albo zdecydować się na kupno sprzętu na innych warunkach. Bardzo często można zapłatę rozłożyć na raty albo spłacić całą kwotę zaciągając kredyt. Sprzedawcy oferują tą opcję jednocześnie z ofertą, zdając sobie sprawę z prozy życia. Co wtedy zrobić, która opcja jest korzystniejsza i nie obrzydzi nam zakupu? Sprawdźmy.

Zakupy na raty – dlaczego i kiedy warto?

Praktycznie każdy duży sklep czy usługodawca oferuje sprzedaż swoich towarów w systemie ratalnym. Niewątpliwą zaletą jest możliwość nabycia produktu bez konieczności wyłożenia od razu całej, zapewne dokuczliwej kwoty i rozłożenie jej spłaty na kilkanaście miesięcy. W istocie jest podpisanie umowy ze współpracującym ze sklepem bankiem na ratalny kredyt celowy. Łatwiej go uzyskać, podpisanie umowy odbywa się wraz zakupem, nie wymaga to odwiedzenia placówki banku oraz nasza zdolność kredytowa nie jest aż tak drobiazgowo prześwietlana. Sumienne spłacanie go wręcz podwyższa naszą wiarygodność na przyszłość. Wiele zakupów wykonujemy dzisiaj online, również z opcją zakupu na raty. Nie pozbywając się od razu całej kwoty, sprawiamy, że nasze pieniądze wciąż procentują na naszych kontach.

Na co uważać?

Radość z nowo zakupionego sprzętu i subtelna presja centrum handlowego może niekiedy uśpić naszą czujność na pewne detale. Wiele osób decyduje się na raty skuszone sloganem „u nas raty 0%”. Bywa, że taka oferta jest rzeczywiście prawdziwa, jednak dotyczy ona zazwyczaj mniejszych kwot, na mniejszą ilość rat i tylko niektórzy, najwięksi sprzedawcy mogą sobie na nią pozwolić. Warto więc czytać umowę i zapoznać się z warunkami spłaty. Przy zakupach na raty jesteśmy ograniczeni do tylko takich, jakie oferuje nam sklep i do banku, który wskazuje sklep. Może się okazać, że „0%” dotyczy tylko kilku pierwszych rat albo w wypadku spłacenia całości np. w ciągu 6 miesięcy. Inaczej musimy płacić odsetki, co zwiększa realną cenę zakupu. Niższe raty, a tym samym większa ich ilość, również skutkuje nałożeniem odsetek. Upewnijmy się, czy sprzedawca nie wymaga dodatkowych kosztów jak ubezpieczenie. Wadą zakupu ratalnego dla niektórych może być to, że jest udzielany na zazwyczaj nie dłużej niż na 2-3 lata. Trudniej wtedy też o jakiekolwiek rabaty.

Można inaczej. Gotówka z góry, ale też na kredyt

Kredyt gotówkowy, w przypadku większej kwoty, może być rozwiązaniem lepszym, a czasem wręcz jedynym. Nie jest on celowy – banku nie interesuje na co przeznaczymy pieniądze. Bywa udzielany wraz z zakupem, ale zazwyczaj musimy sami pofatygować się do placówki banku. Co prawda, trudniej go dostać, przy dużych kwotach musimy spełniać wymogi wiarygodności kredytowej i także wymaga zwracania uwagi na detale, ukryte koszty oraz… rozkładany jest na raty. Zaletą na pewno jest dłuższy czas spłaty, bo może być to nawet 5-6 lat. Jest to wtedy umowa między nami i bankiem, a nie sklepem, więc nie zamykamy się na ewentualne rabaty i negocjacje ceny. Sklep też nie narzuci nam konkretnego banku. Warunki spłat i filozofia nakładania opłat i odsetek są nieco inne – te należy analizować porównując oferty. Na pewno jednak to bardziej elastyczne pole do wyboru niż z góry narzucone warunki spłat zakupu na raty.

Są blaski i cienie

Podsumowując, zarówno zakup na raty i kredyt gotówkowy są kredytami i w obu przypadkach udzielanymi przez bank. To, którą wersję warto wybrać, zależy w dużej mierze od kwoty jaką musimy wydać na zakupy. Do kilku tysięcy złotych rozsądniejsze wydają się raty w sklepie – sprzęt dostajemy od razu, mniej formalności i jest to po prostu wygodniejsze. Na droższe zakupy lepiej wziąć kredyt. Wymaga więcej fatygi i czasu, ale możemy sami wybrać bank i ofertę oraz indywidualnie ustalić warunki i okres spłaty. Nie jest to oczywiście reguła. Oba warianty należy rozważyć i analizować po uwzględnieniu ukrytych opłat lub ich braku, ostateczną cenę, jaką zapłacimy za towar. Ważne jest, by kupować rozsądnie i pamiętać, że niezależnie od wszystkiego, za zakupy trzeba zapłacić. Choćby trwało to kilka lat.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny.

*